Normalizacja translatoryczna polskiej i niemieckiej terminologii z zakresu ochrony danych osobowych

University of Warsaw Repository

pl | en
 
 

Show simple item record

dc.contributor.advisor Grucza, Sambor
dc.contributor.author Sztuk, Alicja
dc.date.accessioned 2016-12-05T09:19:51Z
dc.date.available 2016-12-05T09:19:51Z
dc.date.issued 2016-12-05
dc.identifier.uri https://depotuw.ceon.pl/handle/item/1831
dc.description.abstract 1. Zarys problemu i cel rozprawy Przedłożona rozprawa doktorska zatytułowana Normalizacja translatoryczna polskiej i niemieckiej terminologii z zakresu ochrony danych osobowych to praca, której przedmiot badań można przyporządkować dziedzinie językoznawstwa, jednak pewne jej elementy są ściśle skorelowane z dziedzinami takimi jak informatyka i prawo. Problem, którego dotyczy rozprawa może zwrócić uwagę zarówno specjalistów z zakresu językoznawstwa (mowa tu zarówno o teoretykach, którzy zajmują się diagnozą i deskrypcją aktualnego stanu nauki, jak i praktykach – tłumaczach posiadających wiedzę językową w zakresie języka ojczystego oraz obcego, a także kompetencje translatorskie), jak także specjalistów z zakresu ochrony danych osobowych (informatyków, prawników, administratorów danych itd.), którzy poszerzają (rekonstruują) swoja wiedzę specjalistyczną, w tym przypadku z zakresu ochrony danych osobowych oraz wiedzę dotyczącą użycia środków językowych i tekstowych, bazując na tekstach specjalistycznych z danego zakresu, stworzonych przez innych specjalistów. Niejednokrotnie teksty takie zostały przełożone z języka wyjściowego na język docelowy przez tłumacza, którego wiedza z zakresu ochrony danych osobowych jest w najlepszym przypadku orientacyjna lub w skrajnych przypadkach znikoma. W związku z powyższym nasuwa się pytanie, jak sprawić, by teksty z zakresu ochrony danych osobowych, będące translatami mogły stanowić wiarygodne źródło wiedzy merytorycznej, jak i wiedzy językowej (dotyczącej terminów oraz łączenia środków językowych w całość – tekst). Rozwiązanie tego problemu tkwi w ustanowieniu i implementowaniu jednolitych norm – konwencji dla tłumaczy, zgodnie z którymi powinni oni wykonywać swoją pracę translacyjną. Proces określania, ustanawiania i wdrażania jednolitych norm w odniesieniu do języków określa się mianem normalizacji językowej. Na potrzeby przedłożonej rozprawy proces normalizacji językowej (w szczególności terminologicznej, której celem jest kodyfikacja pewnych zbiorów specyficznych wyrażeń – terminów (por. F. Grucza 2008: 9), ale obejmującej również inne elementy językowe i tekstowe), która jest niezbędna z punktu widzenia translatoryki, ponieważ ma pozytywny wpływ na komfort i efektywność pracy tłumaczy, a zarazem jest ściśle ukierunkowana na cel, którym mają służyć teksty przez nich przełożone (translaty), określony został jako normalizacja translatoryczna. Kwestia jakości translacji jest istotna przede wszystkim dla finalnego odbiorcy tekstu specjalistycznego, który czytając tekst ma nadzieję, że zaprezentowane w nim fakty czy informacje są zgodne z prawem, najnowszymi ustaleniami naukowymi, trendami, że nadążają za postępem, oraz że zastosowane środki językowe i sposób ich łączenia są poprawne i że mogą być traktowane jako swego rodzaju pierwowzór, a następnie powielane. W toku rozważań teoretycznych nasunęło się pytanie, które stało się głównym pytaniem badawczym rozprawy, a mianowicie kto powinien opracowywać i ustanawiać normy translacyjne z zakresu ochrony danych osobowych. Z jednej strony mamy do dyspozycji specjalistów z dziedziny ochrony danych osobowych, których merytoryczna wiedza dziedzinowa zapewne pozwalałaby na określanie standardów, lecz ich wiedza i umiejętności językowe oraz translatorskie są niewystarczające, a z drugiej strony mamy tłumaczy dysponujących wiedzą językową, wachlarzem umiejętności translatorskich, lecz niestety najczęściej z niedostateczną wiedzą merytoryczną z danej dziedziny. W toku dalszych rozważań teoretycznych oraz w trakcie przeprowadzania badań empirycznych nasuwały się kolejne pytania, m.in. czy ustanowione normy językowe, których użycie propagują słowniki, bazy danych, podręczniki itp., powinny być traktowane jako bezwzględnie poprawne (w każdym wziętym pod uwagę punkcie na osi czasu oraz w każdej sytuacji) i niepodważalne? Zgodnie z wytycznymi przedstawionymi w dokumentach normalizacyjnych (np. Norma PN-ISO 704: 2012, punkt 7.4) „zaleca się nie zmieniać ustalonych i powszechnie używanych oznaczeń, nawet jeżeli zostały utworzone w nieudolny sposób lub są niewłaściwie motywowane”. Należy jednak pamiętać, że po pierwsze świat się rozwija, wiedza w każdym zakresie „się rozrasta”, powstają nowe, niezliczone twory ludzkiej działalności, a w związku z tym zachodzi także konieczność weryfikacji, czy dany termin najlepiej opisuje przypisywany mu zakres rzeczywistości. Ponadto należy pamiętać, że każda norma oraz każdy dokument normalizacyjny, który zgodnie z antropocentryczną teorią języków ludzkich F. Gruczy, przyjętą w rozprawie za fundamentalną, został stworzony na podstawie wiedz i wiedz specjalistycznych, a także przy użyciu idiolektów i idiolektów specjalistycznych autorów danego dokumentu, zawsze jest „obarczony” subiektywizmem wynikającym z pewnej wyjątkowości i niepowtarzalności ludzkiej. Założenie to implikuje konieczność traktowania norm językowych jako pewnego rodzaju umowę międzyludzką osiągniętą na zasadzie konsensusu. Niemniej jednak, przyznać należy, że opracowywanie i wdrażanie norm (językowych) przynosi ludziom wymierne korzyści, a działanie zgodnie z przyjętymi zasadami ułatwia ludzką egzystencję, a przede wszystkim komunikację i komunikację specjalistyczną. Działalność normalizacyjna, w szczególności w zakresie translacji, ma szczególne znaczenie w przypadku tekstów prawnych, ponieważ wszelkie normy, przepisy, nakazy i zakazy obowiązują wszystkich obywateli niezależnie od ich woli, czy znajomości prawa. W przypadku nieporozumień, czy nawet wykroczeń i sytuacji łamania prawa wynikających z błędów translacyjnych odpowiedzialność ponosi tłumacz. Spoczywa więc na nim bardzo duża odpowiedzialność, a produkty jego działalności translacyjnej stanowią źródło wiedzy prawnej przedstawionej w tekście oryginału. W związku z tym musi on dokładać wszelkich starań, aby tworzone przez niego translaty, szczególnie z zakresu prawa, były najwyższej jakości. Przechodząc do kwestii normalizacji translatorycznej, dotyczącej stricte tematu rozprawy, a więc ochrony danych osobowych, należy dodać, że tej kwestii poświęca się coraz więcej uwagi dopiero od kilku lat. Punktem zwrotnym był moment akcesji Polski do Unii Europejskiej, gdy swobodny przepływ towarów i usług stał się fundamentem rynku europejskiego. Jednak ta swoboda jaką dała nam Unia Europejska w tym zakresie, niosła ze sobą także ogromne zagrożenia dotyczące naszych danych osobowych. Zaczęto więc zastanawiać się, co należy zrobić, aby wraz z tym swobodnym przepływem handlowo-usługowym nasze dane osobowe były bezpieczne. Organy europejskie, a także rządy krajów wspólnotowych podjęły szereg działań mających na celu poprawę jakości bezpieczeństwa naszych danych, wprowadzone zostały ustawy jasno określające i regulujące kwestie związane z bezpieczeństwem naszych danych oraz przewidujące ewentualne przestępstwa związane z wyłudzaniem tym danych, także na szeroką skalę. Zaznaczyć trzeba jednak od razu, że sposobów wyłudzania danych jest tak wiele oraz że ich liczba stale rośnie, a ustawodawcy nie są w stanie wszystkich tych „nowinek” uwzględnić w aktach prawnych, a co więcej skutecznie im przeciwdziałać. Tak więc ochrona danych osobowych jest dziedziną stosunkowo nową, lecz prężnie rozwijającą się i bardzo bogatą w nową terminologię, której ciągle przybywa. Jest więc rzeczą oczywistą, że normalizacja terminologii z zakresu ochrony danych osobowych jest kwestią wciąż otwartą, trwającą. Głównym problemem zarówno dla ustawodawców jak i tłumaczy jest stale i szybko rosnąca liczba nowych cyberprzestępstw bazujących na najbardziej wyszukanych metodach wyłudzania danych. Pojawianie się nowych stanów faktycznych w zakresie ochrony danych osobowych znacznie wyprzedza powstawanie określających je terminów, a tym bardziej proces ich normalizacji, co zauważyć można już przy pierwszym, pobieżnym zapoznaniu się z materiałem badawczym (im bardziej aktualne teksty, tym więcej wyrażeń, które nie posiadają swoich ustabilizowanych terminologicznie ekwiwalentów, odpowiednio w języku polskim czy niemieckim). Zanim nowe problemy zostaną objęte literą prawa powstają kolejne zjawiska i sytuacje, w których ludzie muszą być w stanie się odnaleźć. Obserwuje się w związku z tym wiele zapożyczeń anglojęzycznych używanych w tekstach polskich oraz niemieckich, co niejednokrotnie wynika z braku innego odpowiednika w języku docelowym (polskim czy niemieckim). Z problemem tym borykają się na co dzień przede wszystkim tłumacze. Ich praca bardzo często polega na kreatywnym tworzeniu tekstu w języku docelowym, który ma przedstawić pewną porcję rzeczywistości, którą opisuje tekst wyjściowy. Zleceniodawcy wymagają od tłumaczy nie tylko pełnej ekwiwalencji, lecz także zrozumiałości i jasności tekstów. Często jednak, odnosząc się do różnych realiów, nie udaje się osiągnąć pełnego pokrycia semantycznego terminów. Ponadto nadmienić należy, że ponieważ część materiału badawczego rozprawy stanowią dokumenty prawodawcze ściśle związane z integracją europejską, tj. dyrektywa unijna dotycząca ochrony danych osobowych oraz dwa dokumenty krajowe (polska i niemiecka ustawa) wprowadzające tę dyrektywę, w rozprawie przyjęłam, za F. Gruczą (2008: 30), że „polskie języki specjalistyczne związane z integracją europejską i/ lub Unią Europejską nie są tworami oryginalnymi lecz tworami (wy)tworzonymi na wzór i podobieństwo języków wykreowanych wcześniej przez wspólnoty, które zainicjowały proces europejskiej integracji”. Na tej podstawie F. Grucza wysuwa wniosek, że należy translaty stworzone za pomocą języków, nazwijmy to wtórnych, Unii Europejskiej, również traktować jako źródło normy językowej. 2. Metodologia badań Przeprowadzone na potrzeby niniejszej rozprawy badania składały się z dwóch zasadniczych części. Pierwszą z nich stanowiła analiza terminologiczna, drugą natomiast badanie konfrontatywne – ankieta. Nadmienić należy w tym miejscu, że przeprowadzona analiza terminologiczna podzielona została na dwie, komplementarne względem siebie, części. Pierwszym etapem umożliwiającym przeprowadzenie badań był dobór odpowiedniego materiału badawczego. Teksty, które zostały wybrane jako podstawowy materiał badawczy, to trzy teksty normatywne z zakresu ochrony danych osobowych, stanowiące nie tylko wykładnię prawa, lecz także, w idealnym ujęciu, będące źródłem normy terminologicznej i translatorycznej w danym zakresie. Pierwszym tekstem wchodzącym w skład podstawowego materiału badawczego była europejska dyrektywa: (niem.): Richtlinie 95/46/WE des Europäischen Parlaments und des Rates vom 24. Oktober 1995 zum Schutz natürlicher Personen bei der Verarbeitung personenbezogener Daten und zum freien Datenverkehr oraz jej tłumaczenie na język polski. Referencyjny materiał badawczy stanowiły dwie ustawy z zakresu ochrony danych osobowych: niemiecki dokument normatywny, czyli (niem.): Bundesdatenschutzgesetz (BDSG) vom 20. Dezember 1990 mit späteren Änderungen, tj. Niemiecka federalna ustawa o ochronie danych osobowych z dnia 20 grudnia 1990 z późniejszymi zmianami, oraz polska Ustawa z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych. Podstawowe założenie badawcze stanowiła wspomniana już teza, że dokumenty te jako teksty prawne, tzn. teksty normatywne powinny być źródłem normy tekstowej i językowej, a co się z tym wiąże używana w nich terminologia powinna być jednolita oraz znormalizowana według najwyższych standardów. Drugim etapem badania było wyekscerpowanie terminologii, która poddana została analizie. W skład analizowanej terminologii wchodziły rzeczowniki, stanowiące nazwy osób, których zadaniem jest ochrona danych osobowych oraz wyrażenia wymienione w glosariuszach wszystkich wskazanych dokumentów normatywnych, gdzie definiowane są najważniejsze zjawiska oraz instytucje kluczowe w danym akcie prawodawczym, związane z ochroną danych osobowych, a zarazem których frekwencja pojawiania się w dokumencie jest wysoka. Wybrana do badania terminologia to głównie rzeczowniki, gdyż po pierwsze akty normatywne cechuje styl nominalny oraz po drugie, ponieważ inne części mowy, np. czasowniki występujące w wybranych dokumentach pokrywają się w znacznej mierze z leksyką języka ogólnego. Kolejny etap badania polegał na skonfrontowaniu występowania terminów z ww. dokumentów normatywnych z wynikami uzyskanymi, w obu językach, z największej europejskiej wielojęzykowej bazy danych terminologicznych IATE (ang. Interactive Terminology for Europe), która uwzględnia terminologię używaną w innych tekstach unijnych oraz ich kontekst użycia. Ostatnią część tego badania stanowiło wyszukanie, a także przeanalizowanie tłumaczenia terminów wyekscerpowanych z wspomnianych trzech aktów normatywnych z tłumaczeniami w oparciu o inne teksty (nienormatywne) z zakresu ochrony danych osobowych. Teksty te pochodziły z aktualnych czasopism branżowych oraz stron internetowych takich jak np. www.niebezpiecznik.pl, www.zaufanatrzeciastrona.pl, www.panoptykon.org, www.secure-one.de, www.datenschutz.de i wiele innych. Są to strony o uznanej marce i renomie, na których znaleźć można teksty bardzo aktualne, dotyczące najnowszych zagadnień na rynku informatycznym w zakresie ochrony danych osobowych, podejmujące tematykę wszelkich nowinek z zakresu cyberprzestępstw oraz ochrony przez nimi. Przeprowadzone przeze mnie badanie miało zatem na celu sprawdzenie, czy terminologia używana w dokumentach prawodawczych Unii Europejskiej jest jednolita i konsekwentnie używana oraz czy teksty te mogą być rzeczywiście wiarygodnym źródłem norm tekstowych i językowych, m.in. dla tłumaczy tekstów specjalistycznych. Druga, komplementarna część analizy przeprowadzona została w oparciu o dodatkowy materiał badawczy, który stanowiły teksty w języku polskim oraz niemieckim pochodzące ze wspomnianych powyżej czasopism branżowych i stron internetowych. Co istotne, żaden z tych tekstów, w odróżnieniu do tekstów z pierwszej części analizy terminologicznej, nie był tekstem normatywnym, a więc teoretycznie nie stanowi wykładni normy językowej, terminologicznej i translatorycznej. Jest jedynie odzwierciedleniem uzusu. Terminy wyekscerpowane do tej części badania nie wystąpiły w żadnym z trzech aktów normatywnych, o których mowa w pierwszej części badania. Były to rzeczowniki oraz rzeczowniki odczasownikowe, określające w znacznej mierze najnowsze cyberprzestępstwa, ataki w sieci lub najnowsze zjawiska związane z ochroną danych osobowych, także w Internecie. Kolejnym etapem tej analizy terminologicznej było wyszukanie, w obu językach, niemieckim oraz polskim, wcześniej wybranych terminów pochodzących z tekstów branżowych z wynikami, wspomnianej już, europejskiej bazy danych terminologicznych IATE. Ta część analizy miała na celu sprawdzenie, czy najbardziej aktualna terminologia branżowa z zakresu ochrony danych osobowych jest używana w dokumentacji unijnej, a jeśli tak, czy w sposób konsekwentny i jednolity. Ostatnią część badań stanowiło badanie konfrontatywne – ankieta. Do jej przygotowania wykorzystane zostały terminy pochodzące z pierwszej i drugiej części analizy terminologicznej. Głównym jej celem była próba odpowiedzi na pytanie, kto powinien ustanawiać normy translacyjne i terminologiczne w zakresie ochrony danych osobowych. Aby osiągnąć ten cel ankieta skierowana została do dwóch grup respondentów. Jedną z nich stanowili specjaliści z zakresu ochrony danych osobowych, którzy nie posiadają żadnych udokumentowanych kwalifikacji z zakresu translacji, lecz znają język niemiecki minimum na poziomie B1/B2. Byli to m.in administratorzy danych osobowych, administratorzy bezpieczeństwa informacji, informatycy, programiści, prawnicy zajmujący się kwestiami ochrony danych osobowych lub naruszeniami z tym związanymi, a także pracownicy instytucji i przedsiębiorstw, którzy oferują na rynku swoje usługi w zakresie bezpieczeństwa informacji. Drugą grupę ankietowanych stanowiły osoby dysponujące wiedzą językową, terminologiczną i translatorską w zakresie translacji tekstów specjalistycznych, które mają udokumentowane kwalifikacje w zakresie pisemnej i/ lub ustnej translacji specjalistycznej, a więc np. czynni tłumacze tekstów specjalistycznych, pracownicy naukowo-dydaktyczni Instytutu Komunikacji Specjalistycznej i Interkulturowej Wydziału Lingwistyki Stosowanej Uniwersytetu Warszawskiego nauczający translacji, a także studenci ostatniego roku studiów stacjonarnych drugiego stopnia na kierunku tłumaczenia specjalistyczne w ww. Instytucie. Na wypełnienie ankiety obie grupy respondentów miały nieograniczoną ilość czasu oraz mogły korzystać z dowolnych źródeł i materiałów pomocniczych, także tych dostępnych online. Udział w badaniu był dobrowolny oraz anonimowy. Uczestnicy zostali poinformowani o celach przeprowadzenia badania oraz miejscu publikacji jego wyników. Terminy wybrane do stworzenia pytań w ankiecie nie były przypadkowe. Zostały wybrane spośród terminów użytych w dwóch wyżej opisanych częściach badania, a głównym kryterium wyboru spośród nich było wybranie takich jednostek, które mają przynajmniej dwa różne określenia w języku polskim lub niemieckim, występujące w różnych tekstach (tak by respondenci mogli dokonać wyboru spośród przynajmniej dwóch odpowiedzi). Pierwsza część ankiety (pytania 1 – 7) pozwoliła podjąć próbę odpowiedzi na pytanie, które odpowiedniki częściej były wybierane przez respondentów, te z tekstów normatywnych (dyrektywa lub ustawy), czy te z innych tekstów (nienormatywnych), których tematyka skoncentrowana była wokół zagadnienia ochrony danych i bezpieczeństwa informacji, a także czy wpływ na decyzje, co do wyboru ekwiwalentu miała przynależność do konkretnej grupy ankietowanych. Pozostałe pytania ankiety (8 – 17) opracowane zostały na podstawie drugiej części analizy terminologicznej, która opisana została powyżej. Ta część ankiety również, jak zostało założone, pozwoliła odpowiedzieć na pytanie, czy osoby będące w jednej grupie respondentów udzielały podobnych odpowiedzi oraz jakie wnioski można wysunąć na podstawie wybieranych przez nich ekwiwalentów. Ponadto ta część ankiety, tj. pytania 8 – 17 pozwoliły zaobserwować, czy ankietowani chętniej decydowali się na ekwiwalenty znormalizowane, czy będące odbiciem aktualnego uzusu. Nadmienić należy, że wyniki obu analiz terminologicznych przedstawione zostały w postaci tabelarycznej, natomiast wyniki ankiety zaprezentowane zostały za pomocą czterech wykresów kołowych. 3. Wyniki badań W rozprawie podjęta została próba analizy normalizacyjnej wybranej terminologii z zakresu ochrony danych osobowych. Pierwsza część badania poświęcona została analizie terminów pochodzących z trzech wybranych aktów normatywnych z zakresu ochrony danych osobowych oraz skonfrontowaniu ich w wynikami pozyskanymi z IATE oraz wynikami pozyskanymi na podstawie analizy innych tekstów, nie stanowiących wykładni prawa. Druga część badania polegało na skonfrontowaniu najnowszej terminologii z zakresu ochrony danych osobowych, opisującej w głównej mierze cyberprzestępstwa oraz najnowsze zjawiska związane z ich ochroną, z terminologią używaną w tekstach unijnych. Do badania posłużyła największa europejska baza danych terminologicznych – IATE. Po dokładnym przeanalizowaniu wyników obu badań wysunąć można pewne wnioski, które, dla przejrzystości, przedstawię w kolejności przeprowadzania badań. Pierwsza część analizy terminologicznej pozwoliła zaobserwować, że terminy używane w najnowszych tekstach specjalistycznych z zakresu ochrony danych osobowych, zarówno w języku polskim jak i niemieckim, nie zawsze są tożsame z terminologią używaną w wybranych trzech tekstach normatywnych. Wiele wyrażeń używanych jest, nawet w tym samym tekście jako wyrażenia synonimiczne, co nie powinno mieć miejsca w przypadku znormalizowanej terminologii. Po drugie wyniki pozyskane z bazy danych terminologicznych IATE nie zawsze pokrywają się z terminologią pochodzącą z podstawowego materiału badawczego. Niejednokrotnie w bazie odnaleźć można wiele odpowiedników, które, rzekomo, mogą być stosowane w sposób synonimiczny. Fakt ten dowodzi, iż terminologia używana w unijnych tekstach nie jest jednolita, a więc nie można powiedzieć, że wszystkie teksty unijne mogą stanowić normę translacyjną w zakresie terminologii odnoszącej się do ochrony danych osobowych. Po trzecie zauważyć można, że niektóre pola w tabeli nie zostały wypełnione. Spowodowane jest to brakiem poszczególnych funkcji w prawodawstwie polskim lub niemieckim. Inna sytuacja ma miejsce, gdy w jednej z ustaw pojawia się pewna funkcja, a nie ma o niej mowy w dyrektywie. Spowodowane jest to dość dużą swobodą w implementacji postanowień unijnych. Taka sytuacja jest również niewątpliwie ogromnym wyzwaniem dla tłumaczy, ponieważ brak bezpośrednich odpowiedników implikuje konieczność np. użycia parafrazy lub innych zabiegów translatorskich, a także zapożyczania terminów z języków obcych. Po kolejne różnice w użyciu terminologii zauważalne są także już na poziomie samych wybranych aktów prawnych. Mowa tu o różnicach terminologicznych miedzy np. polską wersją dyrektywy i polską ustawą oraz niemiecką wersją dyrektywy i niemiecka ustawą. Ostatnim, jednak w moim przekonaniu najmocniejszym, zarzutem pod kątem używania znormalizowanej terminologii w dokumentach unijnych, a przynajmniej tych normatywnych, jest stosowanie synonimii na poziomie tego samego aktu normatywnego. W odniesieniu do drugiej części analizy terminologicznej, zaobserwować można, że terminy będące przedmiotem drugiej części badania, określające w znacznej mierze najnowsze cyberprzestępstwa lub nowe zjawiska związane z ochroną danych osobowych lub brakiem ich należytej ochrony, to w znacznej mierze anglicyzmy, które używane są zarówno w tekstach polsko – jak i niemieckojęzycznych. Rzeczowniki te zachowały swoją oryginalną pisownię, jednak z zastrzeżeniem, że w języku polskim podlegają zasadom deklinacji języka polskiego, natomiast w języku niemieckim pisane są wielką literą, otrzymują rodzajnik (najczęściej „das”) i podlegają zasadom deklinacji rzeczowników w języku niemieckim. Zjawisko to nazywane jest w słowotwórstwie zapożyczeniami właściwymi. Innym produktywnym mechanizmem słowotwórczym, który ujawnił się w najnowszej polskiej i niemieckiej terminologii z zakresu ochrony danych osobowych to tzw. zapożyczenia strukturalne, tzw. kalki, gdzie zapożyczane są struktury języka obcego. Wszystkie terminy użyte w drugiej części badania z założenia nie występowały w dyrektywie ani w ustawach, jednak w znacznej mierze nie występują one także w IATE. Świadczy to o braku wielu znormalizowanych terminów z zakresu ochrony danych osobowych, zarówno w języku polskim jak i niemieckim. Jednak ponieważ ludzie chcą i muszą komunikować, uzus używany przez specjalistów z danej branży staje się niejako normą, bo ko-lejne osoby powielają rozwiązania przyjęte przez prekursorów w określonym zakresie. Dlatego też wysunąć można wniosek, że wiele terminów z zakresu ochrony danych osobowych nie zostało poddanych poprawnemu procesowi normalizacji i nie ma odbicia w aktualnych źródłach o stanie normy, takich jak teksty normatywne, słowniki, bazy danych terminologicznych itd. Podsumowując wnioski z przeprowadzonego badania, można stwierdzić, że prawodawstwo na szczeblu zarówno unijnym, jak i krajowym nie nadąża za rozwojem nowych sposobów wyłudzania i przechwytywania danych osobowych. Świadczą o tym liczne braki w prawidłowo znormalizowanej terminologii. To, wciąż pogłębiające się zjawisko, powoduje zakłócenia komunikacyjne, często na poziomie międzynarodowym, a poprzez to jeszcze trudniejszą walkę z tego rodzaju cyberprzestępstwami. Terminologia używana w tekstach unijnych powinna być jednolita, tak jak jednolite (co do celów) ma być prawo unijne, normy, wytyczne itd. Tylko znormalizowana terminologia w tym zakresie może być zaczątkiem do skutecznej walki z cyberterroryzmem na światową skalę. W przypadku braku efektywnej komunikacji jednostki ze sobą współpracujące nie mogą osiągnąć wspólnego celu. Przeprowadzone badanie pokazało ponadto, że istnieje konieczność stworzenia polsko-niemieckiego oraz niemiecko-polskiego słownika specjalistycznego z zakresu ochrony danych osobowych, który służyłby nie tylko specjalistom, takim jak administratorzy danych osobowych, prawnicy czy informatycy, lecz także, a może przede wszystkim tłumaczom, którzy łatwo mogą się pogubić w tej, niewątpliwie, skomplikowanej materii jaką jest ochrona danych osobowych i cyberprzestępstwa. Cyberprzestępcy nieustannie doskonalą swoje umiejętności. Skala potencjalnych skutków ataku na infrastrukturę IT sprawia, że problem cyberbezpieczeństwa staje się kwestią strategiczną firm, zarówno tych małych jak i tych większych. Ofiarami w cyberprzestrzeni stają się zarówno osoby fizyczne, jak i banki, instytucje ubezpieczeniowe, firmy telekomunikacyjne, serwisy aukcyjne, a nawet agencje rządowe. Trzecia i zarazem ostatnia część badania, tj. ankieta miała umożliwić próbę odpowiedzi na pytanie, kto powinien ustanawiać normy terminologiczno-tekstowe z zakresu ochrony danych osobowych. Miało to być możliwe m.in. dzięki zaobserwowaniu, czy istnieje zależność między wyborem znormalizowanych bądź nieznormalizowanych ekwiwalentów, a przynależnością do konkretnej grupy respondentów. Pierwsza część ankiety (pytania 1 – 7) opracowana na podstawie podstawowego materiału badawczego wykazała, że: tłumacze znacznie częściej niż specjaliści z zakresu ochrony danych osobowych (71% : 17%) wybierali jako lepsze, trafniejsze ekwiwalenty pochodzące z tekstów normatywnych (a więc terminy znormalizowane). Ponadto zaobserwowano podobną częstotliwość wyboru terminów nieznormalizowanych zarówno przez tłumaczy jak i przez specjalistów z zakresu ochrony danych osobowych (18% : 17%). Po trzecie specjaliści z zakresu ochrony danych osobowych zdecydowanie częściej niż tłumacze wybierali odpowiedź sugerującą, że przynajmniej dwa z zaproponowanych ekwiwalentów są w jednakowym stopniu poprawne (63% : 9%). Po kolejne żaden z ankietowanych specjalistów i tylko 2% spośród odpowiedzi udzielonych przez tłumaczy wskazywały, że żaden z zaproponowanych ekwiwalentów nie jest poprawny. Druga część ankiety (pytania 8 – 17) opracowana na podstawie dodatkowego materiału badawczego wykazała, że specjaliści z zakresu ochrony danych osobowych najczęściej decydowali się na ekwiwalenty pozyskane z aktualnych tekstów branżowych (81%), podczas gdy tłumacze kierowali się uzusem (terminologią z tekstów branżowych) zdecydowanie rzadziej (46%). Odwrotną tendencję zaobserwowano, jeśli chodzi o wybory ekwiwalentów uzyskanych z IATE. Odpowiedzi tłumaczy stanowiły tu 37% natomiast specjalistów tylko 6%. Ponadto tłumacze dwukrotnie częściej niż specjaliści wybierali odpowiedź sugerującą, że więcej niż jeden z zaproponowanych ekwiwalentów jest poprawny (14% : 7%). Niewiele, bo tylko 6% spośród odpowiedzi oddanych przez specjalistów wskazywało na brak poprawnego ekwiwalentu wśród podanych propozycji. Takie odpowiedzi ze strony specjalistów padły jeszcze rzadziej, tylko 3% razy. Na zakończenie przedstawione zostaną dezyderaty, których sformułowanie umożliwiła zarówno analiza stanu badań, jak i przeprowadzone badania empiryczne. W pierwszej kolejności zauważono bezwzględną konieczność ujednolicenia terminologii używanej w tekstach normatywnych, które stanowiły główny materiał badawczy rozprawy, tak aby teksty te mogły stanowić wiarygodne źródło nie tylko wiedzy merytorycznej ale i translatorskiej oraz terminologicznej. Poprzez porównanie będących w obiegu określeń i skonsultowanie ich, zarówno z terminologami jak i specjalistami z odpowiedniej branży można wybrać, w drodze konsensusu, najlepszy ekwiwalent i usankcjonować go np. w glosariuszu lub słowniku specjalistycznym. Po drugie osoby opracowujące nową terminologię z zakresu ochrony danych osobowych powinny współpracować ze specjalistami z zakresu ochrony danych, tak aby efekty ich pracy były swojego rodzaju złotym środkiem między teoretyczną wiedzą terminografów w zakresie tworzenia nowej terminologii, a wiedzą praktyczną, tzn. merytoryczną, jaką dysponują specjaliści z zakresu ochrony danych. Taka kooperacja może, z dużym prawdopodobieństwem, przełożyć się na poprawę jakości komunikacji specjalistycznej, zarówno mono – jak i bilingwalnej z udziałem tłumacza, odnoszącej się do tematu i problemów współczesnej ochrony danych, nie tylko osobowych. Ponadto, warto rozważyć akceptację anglojęzycznych zapożyczeń na określenie nowych zjawisk w dziedzinie ochrony danych osobowych, bowiem, z pragmatycznego punktu widzenia, usprawniłoby to komunikację międzynarodową oraz zapewne przyczyniło się do zmniejszenia kosztów wynikających ze złej jakości tłumaczeń, wszelkich nieporozumień oraz, co najważniejsze, przyspieszyłoby działania mające na celu zapewnienie naszym danym bezpieczeństwa. Kolejny postulat płynący z wyników przeprowadzonych badań odnosi się do poprawy jakości kształcenia przyszłych tłumaczy. Warte uwagi są np. szkolenia dotyczące ochrony danych osobowych, przynajmniej w zakresie podstawowej terminologii, tak aby młodzi adepci zawodu tłumaczeniowego, ale nie tylko, mogli dokształcać się z dziedziny, której dotyczą lub dotyczyć będą tłumaczone przez z nich teksty, po to by służyć one mogły szerokiemu gronu zainteresowanych odbiorców. Ostatnim, bardzo ważnym dezyderatem, jest stworzenie polsko-niemieckiego i niemiecko-polskiego glosariusza terminologii z zakresu ochrony danych osobowych.
dc.language.iso pl
dc.rights 10daysAccess
dc.subject terminologia
dc.subject ochrona danych
dc.subject normalizacja
dc.title Normalizacja translatoryczna polskiej i niemieckiej terminologii z zakresu ochrony danych osobowych
dc.type info:eu-repo/semantics/doctoralThesis
dc.description.eperson Alicja
dc.contributor.department Wydział Lingwistyki Stosowanej
dc.date.defence 2016-12-15

Files in this item

This item appears in the following Collection(s)

Show simple item record

Search Repository


Advanced Search

Browse

My Account

Statistics